| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Kategorie: Wszystkie | Co nas otacza. | Codzienność. | Makro.
RSS
niedziela, 13 sierpnia 2017

„Taki spokój rozlany w naturze
Niebo takie czyste i pogodne.
Na jeziorze przejrzystym lazurze
Zakwitają blade lilie wodne.
Zakwitają i z schylona twarzą
Za czyms tęsknią i gonią, i marzą (...)”

(Autor: Adam Asnyk, "Lilie wodne" 1869r.).

Po słonecznych i upalnych dniach przyszedł czas huraganów, burz i ulewy.
Ot, pogodowe zmiany, nic nowego, były przecież zawsze.
Chociaż nie w takim natężeniu jak teraz.
Pamiętam okrutne burze z grzmotami jakby się niebiosa waliły, z błyskawicami, które oślepiały, z ulewami które podtapiały pola.
Pamiętam wichury, które przewracały drzewa.
Ale pojedyncze drzewa.
A teraz przychodzi trąba powietrzna i zmiata kilka hektarów lasu, lub rozwala domostwa w całej wsi.

Po wyjeździe Wiktorii byłam taka jakaś śmaka.
Musiałam od siebie odpocząć.
Tylko jak?
Czytanie mi nie wychodziło.
Poszłam do kina, akurat klimatyzowana sala to dobre miejsce na te upały.
Wybrałam film „Babskie wakacje” ze względu na Goldie Hawn, którą bardzo lubię.
Filmu nie polecam, jest przaśny, seksistowski, chamski i okraszony wulgaryzmami.

Pod koniec tygodnia udało mi się porozumieć samej z sobą z czego jestem bardzo zadowolona.
Wczoraj odstawiłam wielkie sprzątanie a dzisiaj pól dnia stałam przy garach, wyrafinowanej przyjemności nie czułam, ale dobrze mi się pracowało;).
I byłoby naprawdę pięknie, gdyby nie wieści z obozu harcerskiego w Suszku.
Siedzi mi ta tragedia z tyłu głowy i nie pozwala w pełni cieszyć się życiem.
Przecież na obóz jedzie się odpocząć i po przyjemność a nie po śmierć.
Jak to nie znamy dnia ani godziny.

poniedziałek, 07 sierpnia 2017

... laokoon nieujarzmiony.
Jak pięknie wygląda
przy księżyca kwadrze!
Zawodników peloty
wir ciał skłębiony.

Jak pięknie wygląda
wiatrowi wygrażając!
Dafne i Attis
ból jej dobrze znają.
Nieodgadniona,
niewytłumaczalna.

(Autor: Federico García Lorca, „Opuncja” - tytuł oryginału - hiszp. "Chumbera").

Tydzień temu wreszcie przyszło prawdziwe lato.
Pięknie jest, choć miniony tydzień nie był łatwy, była u nas Wiktoria, a na nią żadne upały wrażenia nie robią.
I przegoniła nas po Ogrodach Botanicznych , po parkach i podwarszawskich lasach.
Lepsze to od siedzenia w czterech ścianach, ale kilka razy spociłam się tak, ze trzeba było wracać do domu, brać prysznic i się przebierać.
A dziecko suchutkie i wesolutkie i wcale nie zmęczone, zmieniła tylko kapelutek na chustkę bo jej kapelusz przeszkadzał w buszowaniu po lesie.
Lubię jak jest ciepło, a ten ostatni tydzień przypominał mi lato, jakie pamiętam z mojego dzieciństwa, więc byłam pełna szczęśliwości.
Ale prażyć się w rozgrzanej kucheni nie zamierzałam.
Niby apetyty w upały nie dopisują, jednak zjeść coś trzeba.
Gotowałam więc w nocy, bardzo na skróty, wegetariańsko, ale jednak trochę przy garach stać musiałam.
A inni w tym czasie spali.
To jest własne ta sprawiedliwość dziejowa, ktoś nie śpi, by miał co jeść ktoś;)))

Dzisiaj Wiktoria „pracowała” (nagrywała reklamę Ciastoliny) ale jutro i pojutrze jeszcze będzie u nas.
W czwartek jedzie z rodzicami na wczasy, a my z tej okazji też będziemy na wczasach.
Takich z kuchnią, jaką lubię , wygodnym łóżkiem, bez uciążliwej podróży – wczasach domowych;).
Tylko żeby ciepełko nas nie opuszczało!.
Wy też odpoczywajcie ile tylko możecie, bo czas szybko biegnie a lato się nie trwa wiecznie;).