Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Kategorie: Wszystkie | Co nas otacza. | Codzienność. | Makro.
RSS
poniedziałek, 11 grudnia 2017

W jesień idę z tobą
jesiennie, złociście, zamaszyście
stąpamy codziennie
po opadających powoli liściach,
tkam z nich miękki dywan
do naszego domu.

Ty niesiesz drwa do kominka,
musimy jeszcze zdążyć
rozpalić ogień, zanim nadejdą
nieuchronne chłody.

Za oknem siwieją drzewa,
złocą się nasze głowy.

(Autor: Ryszard Mierzejewski)


Chciało by się wrócić do tej złotej a przede wszystkim ciepłej jesieni, pójść na spacer, wystawić twarz do łagodnych, jesiennych promieni słonecznych. 
Posiedzieć w ciszy i spokoju na ławeczce w Ogrodzie Botanicznym.
Tym bardziej, ze za oknem przez wczorajszy wieczór i całą noc panowała biała zima, a jak wstałam (o 10,00;) to okazało się, ze świeci słonce i na skwerku znowu jest zielono;).
Zwariować można, bo i barometr skacze jak na trampolinie a mnie się to daje we znaki.Poza tym dość dobrze poszła mi wszelkie manufaktura kartkowo - świąteczna i ogarnianie przy okazji wizyt wnuków.
Możnaby powiedzieć – tak ładnie żarło … i zdechło;(.
Bo już wczoraj wieczorem zaczął pobolewać mnie kręgosłup (cały dzień siedziałamnad kartką na 50 –lecie, którą obiecałam zrobić już dawno, ale ...).
A dzisiaj od rana ból jest taki, jaki był we wrześniu i październiku, na całe szczęście bez promieniowania do nogi.
Wystraszyło mnie to, nie powiem, ale mam nadzieję, ze nie będzie powtórki z rozrywki.
Leżę więc na brzuchu, tak jak kazał lekarz w sanatorium, ale zaczyna mnie już nosić i z "doskoku" siadam do komputera, choć nie powinnam;).
Na dodatek dwóch lekarzy w zeszłym tygodniu się pochorowało, więc wizyty mam przełożone na ten tydzień.
Szlak by to trafił, tym bardziej, ze wizyta, która w ubiegłym tygodniu się odbyła bardzo mnie wystraszyła  a przy okazji i wkurzyła, bo wyniki nie były najlepsze, a lekarz dotąd bardzo solidny i kompetentny tym razem wyraźnie poleciał sobie w kulki.

Prezenty mam okupione, ale zakupy świąteczne, sprzątanie i inne duperelki ze świętami związane jeszcze przede mną.
Brak mi pomyślunku jak ubrać w tym roku choinkę i jak nakryć świąteczny stół i ogólnie cała organizacja z tym związana mnie przerasta.
Bo jak myśleć o świecidełkach, obrusach, serwetkach, jak kuper boli że gwiazdy w jasny dzień widzę;(((.
Jestem więc zła i warcząca na wszystko i wszystkich, a przecież gwiazdor to widzi, ze jestem niegrzeczna i w Wigilię zamiast prezentu dostanę rózgę;).

niedziela, 03 grudnia 2017

(...) Dawnych wspomnień czar,
Wdzięk stylowych par,
Muślin sukien jak mgła
l najnowszy ten walc "François".
Gdyby jeszcze raz
Wrócił piękny czas,
Gdyby zbudził w sercach złych ludzi
Czar modnego walca "François"...
(Walc Francois, słowa Andrzej Włast).

Pałac w Gutowie, w moich rodzinnych stronach, gdzie prawie w każdej wsi jest zachowany dawny zamek, pałacyk czy dworek.
W niektórych z nich mieszczą się instytucje państwowe lub publiczne, w niektórych są muzea, w niektórych restauracje, domy weselne, niektóre są obiektami prywatnymi (tak jak ten powyżej).
Wszystkie są zadbane, osobiście znam tylko jeden przypadek dewastacji i efekcie rozebrania bardzo pięknego i oryginalnego pałacyku.
Wszystko zależy od mieszkańców i włodarzy danej miejscowości.
I faktycznie, w miejscowości, gdzie ten zameczek zdewastowano mieszkały (teraz nie znam tamtejszej ludności)  wyjątkowo podejrzane indywidua.

Pałacyk ma przepiekaną salę balową oraz zaplecze kuchenne, często odbywają się tam rauty, spotkania, wesela, oraz różnego rodzaju uroczystości.
Tylko park jest marniutki, przynajmniej w porównaniu z innym tego typu obiektami nie mówiąc już o parku - arboretum w Gołuchowie.


Spadł już pierwszy śnieg, zdążył już stopnieć, minęły Andrzejki, mamy Adwent a za kilka dni przyjdzie (albo nie) Mikołaj.
W pogodzie trwa przepychanka zimy z jesienią i jakby się to nie skończyło wiadomo, ze zima coraz bliżej.
Nie wiadomo jaka ona będzie, czy biała i mroźna, czy może ciepła, szara, deszczowa.

Mnie zima kojarzy się z wyciszeniem, spowolnieniem, odpoczynkiem, bo skoro przyroda śpi oczekując wiosny i my powinniśmy z niej wziąć przykład.
Długie jesienne wieczory służyły by usiąść sobie spokojnie z książką lub jakąś robótką i łapiąc oddech od codzienności wyciszyć się tak, jak kto lubi.
Ja kleiłam kartki świąteczne, jestem już a nimi na finiszu, jeszcze tylko zrobić do nich opakowania.
Trochę czasu zabrało mi przygotowanie dla wnuczki kalendarza adwentowego, tym bardziej, ze córka zabroniła wkładania do niego jakichkolwiek słodyczy.
No i kup tu 20 szt. jakichś drobiazgów nie będących totalnym badziewiem.
Jakoś się udało, pozostałe 4 pozycje to wyjście z Małą do kina, pojechanie na „światełka” do Wilanowa, pieczenie z babcią pierniczków i ubieranie choinki.I tymi dwoma ostatnimi pozycjami strzeliłam sobie w stopę, bo ja akurat ubieranie choinki wolę robić sama.
Pieczenie pierniczków tym bardziej;)))
Pocieszam się tylko tym, ze Wiktoria to już duża dziewczynka i jeżeli nie pomoże, to przynajmniej nie będzie przeszkadzać.
A pierniczki mają być raczej ozdobne niż smaczne;).

Nastający tydzień jest dla mnie trudny, bo wyskoczyły mi „nagle” (zaplanowane od wrześnie tylko jakoś wyparte ze świadomości;) trzy wizyty u lekarzy.
I niby to tylko wizyty kontrolne, to bardzo mnie dołują, tak więc bez wzglądu na to co będzie się dziać w pogodzie we mnie będzie mieszkać ciężka i ponura zima.
Mam nadzieję, ze jak już będzie po wizytach to mnie odpuści i do świąt zdążę  odtajać;(.

Kochani, dopiero teraz sobie uświadomiłam, że wigilia już za trzy tygodnie!!!
Mogę więc śmiało zacząć panikować … że nie zdążę, ze się nie wyrobię, ze coś pójdzie nie tak …