| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Kategorie: Wszystkie | Co nas otacza. | Codzienność. | Makro.
RSS
piątek, 07 października 2011

 

Nic mi tak dobrze nie robi jak słońce na błękitnym niebie i ciepełko.

Piękna jesień gości u nas, ostatni weekend ciepły a nawet senny.

Tylko ranki i wieczory są już mocno chłodne …

Drzewa jeszcze nie ubrały się w kolorowe liście ale na bazarowych straganach kolorowo od owoców i warzyw, że nie wiadomo na co patrzeć.

Ponieważ ślubny weekendowo wyjechał moje menu składało się z tylko z grilowanych na patelni warzyw z odrobiną oliwy, czosnku, i różnych ziół.

Szybko, smacznie i zdrowoJ.

 

Zapraszam na spacer po parku Marconiego w Busku Zdroju.

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

 

 

Kiedy naprawili laptop to pochrzanił się Internet (ślubny zmieniał operatora).

Teraz już wszystko w miarę hula, ale dzięki temu, że byłam odcięta od mediów zrobiłam solidne porządki w mieszkaniu.

I wiecie co? Bez Internetu, radia i TV można spokojnie (przynajmniej czas jakiś) i bardzo dobrze żyćJ.

.

A teraz pokażę Wam jesienne Busko.

Proszę zwrócić uwagę jakie jest kolorowe, ile tam kwiatów.

Dlatego Nałęczów podczas mojej tam bytności na przełomie maja i czerwca mnie nie zachwycił, bo nie miał czym.

Jeden nędzny klomb w całym parku z przekwitłymi wówczas bratkami w porównaniu do kolorowych klombów w parku w Busku nie mógł być konkurencją.

Nadszedł ostatni dzień pobytu.


To jest pojemnik na azot.


Właśnie przywieźli nową dostawę i przepompowują.


A później delikwenci wchodzą do takiej tuby i się mrożą (do 1,5 do 3 min.) w teperaturze 120 -140 stopni oczywiście minus.
Właśnie z tamtąd wyszłam, pogimastykowałam się dla rozgrzewki, zjem sniadanie, wymasują mnie, spakuję się i za kilka godzin wyjazd do domu.
Zegnaj Busko, do zobaczenia w lutym/marcu przyszłego roku.

Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach.
Pokamedulski klasztor z 1617 roku ufundowany przez wojewodę krakowskiego Jana Magnusa Tęczyńskiego.

Więcej na ten temat http://www.pustelnia.com.pl/

Sanatorium Wojskowe.

Sanatorium Nida.

Jak widzicie, Busko to nie np. Krynica Górska, która do 22.oo tętni zyciem.
Te zdjęcia były robione o godz. 21.oo a na ulicach cisza, spokój i nie ma żywego ducha. Trochę zaludni się przed 22.oo, kiedy to kuracjusze będą wracać z dancingów do swoich sanatoriów.

Busko oglądaliście na moich zdjęciach już kilka razy, nie warto się powtarzać więc wymyśliłam, ze nocne zdjęcia Buska będą jakąś odmianą.
Zepsuł mi się komputer, więc „pogawędzimy” dopiero jak wrócę do domu i mi złośliwego gada wyleczą.

Niektóre zdjęcia są zdublowane, przepraszam, ale robię ten wpis na komputerze z którym sobie z ledwością radzę;).

Już wszystko w walizkach (trzech;).

Jeszcze tylko powkładać rzeczy, które są na wieszakach do pokrowców, umyć głowę, wykąpać się i do łóżka.

Jestem tak skonana, ze już teraz oczy mi się zamykają.

Jutro jedzie ze mną córka i jej chłopak, który będzie robił za tragarza;).

Nie mogę się dodzwonić do synowej, by złożyć jej życzenia imieninowe, będzie pewnie w domu dopiero wieczorem, a mnie już teraz woła podusia ;))).

To tyle, więcej czasu dla tego miejsca poświęcę jak się ogarnę w sanatoriumJ.

Boszeeee, jaka ja jestem zmęczona ... tylko tak po prawdzie nie ma czym;).

To resztę zdjęć z Wilanowa zrobione w poprzedni weekend.

Do wyjazdu zostało jeszcze trzy dni.

Gdzie te czasy, kiedy na taki wyjazd pakowałam się dwie godziny.

Teraz szykuję się od tygodnia a i tak jeszcze przede mną jest masę do zrobienia i załatwienia.

Nie są to jakieś super wielkie sprawy do załatwienia, to drobiazgi…

Ale bez tych drobiazgów nie da się posunąć spraw ani na krok;).

Cieszę się, że przez te dwa tygodnie się trochę zresetuję, ale byłabym jeszcze bardziej zadowolona gdybym mogła darować sobie ten pierwszy dzień (przyjęcie, wizyta u lekarza, planowanie zabiegów).

Czas było przywyknąć, przecież przeżywam to już od dziesięciu lat i to w dodatku dwa razy do roku, ale na nerwowe fiksum dyrdum nie ma rady;))).

Jeszcze wizyta u fryzjera co by mi podciął włosy, porządek z paznokciami u rąk i stóp zrobię sobie sama bo nie cierpię jak mi ktoś majstruje przy paznokciach, dokupić kosmetyków, szczególnie po kąpieli, których tam zużywa się dużo więcej niż w domu, domalować sobie opaleniznę samoopalaczem co by nie błyskać na zabiegach białymi nogami (chodzę w spodniach więc nóg nie ma opalonych;), odebrać sweterki z pralni i wyniki mammografii i zrobić podstawowe badania, które potrzebne są do sanatorium, bo poprzednie mają trzy miesiące czyli na wymogi sanatoryjne sa przeterminowane.

Ale jestem pewna, ze to nie koniec i ze jeszcze nie jedno mi się przypomni.

Oby, jak jestem jeszcze w domu, a nie jak już będę w podróży albo w Busku;))).

ps. jeszcze kilka zdjęć z "Korowodu Spotkań z Tańcem Dawnym".

Dni biegną nadspodziewanie szybko, ale to są dni o których nie chce się wieścić światu.

Nie ma żadnych dobrych wiadomości.

Nic miłego się nie działo.

Ale złego też nie, i to jest dobrą wiadomością.

Wszyscy w rodzinie zdrowi, samopoczucie mam w miarę dobre … tak, jak się tak dobrze człowiek przyjrzy to widzi dużo lepiej;)))

Ponieważ cały tydzień był w pędzie w weekend ostro wyhamowałam.

W sobotę byliśmy u znajomych, poszliśmy na spacer na prawdziwą wieś.

Pięknie tam o tej porze roku, ale o tym następnym razem.

Dzisiaj w planie był Wilanów.

Ale nie żadne tam zwiedzanie, tylko snucie się po zacienionych alejkach parkowych, przysiadanie na ławeczkach, przyglądanie się spacerującym ludziom, których o dziwo nie było dużo.

Podziwialiśmy występy pt „Korowód Spotkań z Tańcem Dawnym.

Ciekawie, kolorowo, nastrojowo.

Udało mi się zrobić mini-sesję z jedną z uczestniczek, która mnie zauroczyła, pozwoliła na publikację, więc Wam przedstawiam.

Mnie modelka przypomina Mleczarkę z obrazu Jana Vermeera.

1 ... 81