Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Kategorie: Wszystkie | Co nas otacza. | Codzienność. | Makro.
RSS
sobota, 21 stycznia 2012

Babcia to są miłe ręce,
Książka, herbata słodka,
Śmieszne słowa w dawnej piosence,
Suknia dla lalki i szarlotka.

Babcia to bajka, której nie znamy,
Pudełeczka, perfumy, włóczka,
Babcia to mama mojej mamy,
A ja jestem wnuczka
(Anna Kamińska)

Za miłość, za dobroć, za ciepło, za wielkie serce, za książeczki, za bajeczki, za kołysanki i przytulanki, za cierpliwość, za kojące dłonie i bezpieczne kolana, za uśmiech i radość jaką wniosłyście w nasze dzieciństwo – dziękujemy.

piątek, 20 stycznia 2012

 „W mieście, w którym się urodziłem
Mieszkał człowiek, który wypływał na morze,
I powiedział nam o swoim życiu
Na pokładzie łodzi podwodnych
Więc żeglowaliśmy w stronę słońca,
Aż znaleźliśmy morze zieleni
I żyliśmy poniżej fal,
W naszej żółtej łodzi podwodnej.

Wszyscy żyjemy w żółtej łodzi podwodnej,
żółtej łodzi podwodnej, żółtej łodzi podwodnej
Wszyscy żyjemy w żółtej łodzi podwodnej,
żółtej łodzi podwodnej, żółtej łodzi podwodnej”.

Tym razem ja, a nie Pieprzoland, zostałam zaatakowana przez Smutasa, a właściwie Smutasów, bo ze względu na ciężar przygniatającego mnie smutku musi być tych osobników więcej niż jeden.
Nie wiem czy to są Sine Smutasy, wystarczy mi, ze są wredne.
Kapitanie
 wraz ze swą śpiewającą załogą – przybywaj i przepędź Smutasy gdzie pieprz nie rośnie;).

W dalszym ciągu między łóżkiem - łazienką - kuchnią przemieszczam się zgięta w pół jakbym czegoś szukała na podłodze;).
Dzisiaj kolejne wysiadywanie przed gabinetem lekarskim, mam nadzieję, ze tym razem problemów większych nie będzie bo to nie NFZ.
A poza tym to prawda, ze problemy chodzą stadami.
Po prostu jest tak "pięknie", ze chce się wyć do księżyca.
Ale spoko, dam radę, niech tylko się wyprostuję to zobaczę, że świeci slońce:).

W nocy pięknie sypał śnieżek, było cicho i spokojnie, owinięta kocem gapiłam się przez okno na lecący z nieba biały puch.
Rano, kiedy wstałam za oknem jest ponuro, wieje i nie ma śladu po misterium nocy.

czwartek, 19 stycznia 2012

Statek jest bezpieczniejszy, gdy kotwiczy w porcie, nie po to jednak buduje się statki.
(Paulo Coelho, Pielgrzym)

 

Moje okręty samotne, żałosne jak psy zgubione,
aniście ptaki, ani obłoki spłowiałe.
Na rufach waszych postaci tkane z białych koronek.
Aniście gwiazdy, ani zwierzęta małe.
Kto by was dojrzał w czarnych kwadrygach zawiei,
gdzie tylko miasta stoją ukośne i drżą,
gdy tak spokojnie wpływacie w niebo, co tak się chwieje
jakby kołyska wybudowana cichym łzom.
Przez wszystkie zimy płyniecie ciszej niż ogień,
olinowane cienką rozpaczą nitek pajęczych.
Aniście ptaki, ani obłoki ze snów najcieńszych,
bo nieporadnie stojąc przed płótnem wyblakłej drogi,
namalowałem w głębi perspektyw płonący, ósmy kolor tęczy.


(Krzysztof Kamil Baczyński)

Jako, że dzisiejsza tematyka jest marynistyczna napiszę - jestem zaokrętowana w łóżku.
Oczywiście nie wtedy, kiedy stoję na redzie przed gabinetami lekarskimi.
A tam ... i tu chciałam napisać, że dzieją się sceny dantejaskie, ale tak tego określić nie można, bo ludzi już bezsilność stłamsiła.
Nie awanturują się, tylko odchodzą od okienek rejestracyjnych z rozpaczą i trwogą w oczach.
Wizyta u lekarza I -szego kontaktu za dwa tygodnie, do specjalisty za 3-6 miesięcy.
Z przychodni NFZ już do dawna nie korzystam, ale mój reumatolog przyjmuje tylko w takiej przychodni (a właśnie mnie znowu 'połamalo').
Poza tym za miesiąc wyjeżdzam do sanatorium, muszę zrobić przeswietlenie kręgosłupa i kolan.
Z sanatororium korzystam pełnopłatnie, ale dlaczego mam dodatkowo badania potrzebne do sanatorium robić prywatnie?
Ale pewnie będę musiała, bo na przepychanki z NFZ nie mam zdrowia.

wtorek, 17 stycznia 2012



Przypłynęła chmura sina.
Od północy wiatr zacina.
Kot wyjść z domu nie ma chęci.
Coś się tam na dworze święci!

Kraczą wrony na parkanie:
- Jedzie zima, groźna pani!

I już lecą z nieba śnieżki,
zasypują drogi, ścieżki,
pola, miedzę i podwórka,
dach, stodoły, budę Burka.

Kraczą wrony na jabłoni:
- Jedzie zima parą koni!

Mróz ściął lodem brzeg strumyka.
Zając z pola w las pomyka.
Krasnalowi zmarzły uszy,
już spod pieca się nie ruszy!

Kraczą wrony na brzezinie:
- Oj, nieprędko zima minie.
(Czesław Janczarski)

Tak, pojechaliśmy za miasto i nie cztery mile tylko trochę dalej, ale było warto.
W ciągu jednej nocy, za sprawą białej, śniegowej kołderki wszystko się zmieniło, wypiękniało.
Drzewa i krzewy zakwitły białym kwieciem, na dodatek wyglądają jakby ktoś sypnął na nie kryształki lodu.
Trawy zrobiły się białe, baldachy ziół są białe, na polach źdźbła zbóż – białe.
Wzdłuż polnej drogi na śniegu widzę odciśnięte kocie łapki, wyglądają jak wzór do krzyżykowego haftu.
Trzy ośnieżone wierzby na miedzy wyglądają jak trzy bukiety.
Wystarczy, nie potrafię pięknie pisać, w szkole moje wypracowania opisowe zawsze kończyły się na jednej stronie w zeszycie.
A poza tym, nie przeczę, pięknie to wyglądało zza szyby samochodu, ale i tak wolę ciepłe pory roku;).

Nie zrobiłam również zdjęć, bo nie wzięłam aparatu.
A aparatu nie zabrałam dlatego, że pojechaliśmy tylko do marketu po bazylię.
Ale tak się nam fajnie jechało przed siebie, że znaleźliśmy się cztery mile za Warszawą.
Zjęcia są ubiegłoroczne (ale nie były w blogu publikowane).

niedziela, 15 stycznia 2012

Tak wygląda mój wielki maturalny sen:
siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem,
za oknem fruwa niebo
i kąpie się morze.

Zdaję z historii ludzi.
Jąkam się i brnę.

Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha,
druga niby to drzemie -
a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,
podpowiada mi
cichym brząkaniem łańcucha.
(Wisława Szymborska)



Te małpki sfotografowałam na terenie parku przyhotelowego w Hurghadzie.
Ponieważ gośćmi hotelowymi są również dzieci więc oprócz placu zabaw, specjalnych basenów i zjeżdżalni jest tam również mini zoo.
Przecież dzieci nie mogą się nudzić i muszą się w jakiś sposób rozerwać:/.
Małpki nie są głodne, w klatkach było dużo jedzenia, pewnie „dobrzy” ludzie je dokarmiają.
Nie nudzą się, bo przecież zawsze się tam ktoś kręci i być może małpki patrzą na nas tak, jak my na nie – jak na ciekawostkę.
Tylko dlaczego mają takie smutne oczy?
Bo są za kratami?

piątek, 13 stycznia 2012

„Przydrożny lampion
Rzuca smugę światła w cień
Rozświetlając częściowo
Drogę po której kroczę.

Przydrożny lampion
Razi w oczy gdy spojrzysz
Lecz gdy się odwrócisz
Tworzy twój cień

Przydrożny lampion
Świeci w ciemną noc
Napawa duszę iskierką nadziei
Na dzisiaj, na jutro, na kiedyś tam...”
(autor: „goliatidawid”)

Powinnam już zapomnieć o świętach.
Choinka w mieszkaniu dawno już rozebrana, ale … dekoracje na balkonieciągle mi o świętach przypominają.
Stroik z gałązek jodłowych, orzechów i mandarynek jest w doskonałym stanie a lampiony wieczorem rozświetlają mrok nocy, migoczą rzucając zabawne cienie.
Lubię ten teatr cieni obserwować.
Trawy ozdobne w donicach nie zaschnęły na zimę, są prawie całe zielone.

W poprzednich latach balkon zimą nie funkcjonował, nawet nie mógł robić za bezpłatną lodówkę bo albo zapadało albo zamarzło.
A w tym roku po zabudowie jest to po prostu dodatkowe pomieszczenie.
Chłodno, ale sucho i czysto, nie napada, nie nawieje, pościel wietrzy się codziennie.
Zobaczymy jak będzie kiedy przyjdą mrozy.
Jak by nie było, zabudowa balkonu była bardzo dobrym pomysłem.
Ciekawa czy będę tego samego zdania po lecie.

środa, 11 stycznia 2012

Meczet, świątynia prostoty
znajdziesz w niej finezję arabesek zamiast galerii tych,
co odeszli mniej lub bardziej święci.
Znajdziesz kierunek do miejsca objawień i wodę źródlaną,
byś był czysty sam na sam z Panem.
(Jan Dąbrowski)


Meczet w budowie w dzielnicy Sakalla w Hurghadzie.


Meczet przy ulicy El Nasr w dzielnicy Dahar w Hurghadzie.


Meczet Mohameda Aliego w Kairze, z dwoma strzelistymi wieżami oraz charakterystycznymi kopułami.
Meczet został zbudowany w 1830 roku i składa się z właściwego meczetu oraz dziedzińca.


To też jest meczet w Kairze, niestety nie zapamietałam jego nazwy.
Trzy ostatnie zdjęcia robione są z okien samochodu, kiedy dowozono nas z lotniska na miejsce gdzie oczekiwał na nas autokar i reszta wycieczki.
Było wczesne rano, ruch był mniejszy i samochód jechał dość szybko dlatego zdjęcia nie są dobrze wykadrowane.

poniedziałek, 09 stycznia 2012

Finał WOŚP stał się imprezą cykliczną, która na stałe wpisała się w polski kalendarz.
Co roku w wielu zakątkach Polski organizowane są koncerty, festyny, festiwale, happeningi, na które zapraszane są gwiazdy polskiej muzyki rozrywkowej, które często grają za darmo.

Co roku do Fundacji zgłaszają się wolontariusze chętni do kwestowania na ulicach miast.
Większość ludzi patrzy na wolontariuszy przychylnym okiem, ale są tacy którzy mają do nich jakieś ‘anse’ a są i tacy, którzy łaskawym okiem „patrzą” na ich puszki i próbują im je odebrać.
Postanowiłam i ja  wesprzeć Wielką Orkiestrę, nie wychodząc z domu - czyli przez Internet.
Ale zaprawdę powiadam Wam, ze prędzej wielbłąd dwugarbny przejdzie przez ucho igielne niż blondynka wykona tak „skomplikowaną” operację;).
Rozleniwiona trzydniowym weekendem i odciskaniem pleców na kanapie, niepomna tego, co mówił jeden ksiądz, ze „dawania na Owsiaka" to grzech, postanowiłam zatem ruszyć się z domu i zgrzeszyć … wrzucając coś do puszki.
Pojechałam pod Pałac Kultury a tam - wielkie granie do końca świata i jeden dzień dłużej.
Zresztą popatrzcie sami.


Pod scenę nie było mozna się docisnąć.


Na scenie występy a spod sceny puszczają światełka do nieba.


Gramy razem, bawimy się razem, pomagamy razem:)

Godz. 20.00 zaczyna się zabawa światłem...


Pięknie było, zrobiłam tylko kilka zdjęć, bo wolałam gapić się w niebo niż w wizjer;).

niedziela, 08 stycznia 2012

Wieczór zimowy sieje ciszę, jak rolnik złote ziarno w ziemię.
Księżyc na długi spacer wyszedł.
A w izbie ciepło i przyjemnie.
Choinka!
Na niej łańcuch długi, ciastka, cukierki i owoce, i gwiazdki - jedna obok drugiej
jak te, co świecą w mroźne noce.
(E.Domeradzki)


Choinka to najczęściej zielony, pachnący świerk, czasem kłująca jodła.
Jest nieomylnym znakiem nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, jest uczestniczką Wigilii, świadkiem najpiękniejszych życzeń, strażniczką ukrytych pod nią prezentów, zasłuchaną w śpiew kolęd.
Jest również świadkiem samotności i opuszczenia u ludzi samotnych i opuszczonych.
Ale nawet najbardziej świąteczne święta kiedyś się kończą i trzeba choince powiedzieć adieu, do zobaczenia za rok.
A więc choinka rozebrana, właściwie nie choinka a kilka gałązek ustawionych w wazonie na podłodze, które udawały choinkę.
Kilka gałązek a śmieciły więcej niż drzewo pod sufit.
Zdecydowanie wolę jednak ubierać, niż rozbierać;))).

piątek, 06 stycznia 2012

Pytasz - co dźwigają w jukach wielbłądy podróżne
one niosą moje serce
poprzez pustynie.
Kiedy odszedłeś ode mnie
zostałam sama
pod żółtym słońcem.
Ziemia jest sucha
i serca ludzi puste
nie dla mnie bije
źródło tkliwości.
Czasem cię widzę
lecz wyciągniętymi rękoma
dotykam tylko
mojej myśli o tobie.
Pytasz - co dźwigają w jukach wielbłądy podróżne
one niosą moje serce
poprzez pustynie.
(Halina Poświatowska).

 

Kiedy byłam dzieckiem dzień Trzech Króli był świętem kościelnym i państwowym.
Jakoś nigdy do tego święta szczególnej estymy nie miałam.
Dlatego, kiedy w 1960 Święto Trzech Króli przestało być świętem państwowym a ostało się tylko jako święto kościele jakoś specjalnie mnie to nie obeszło.
Od dwóch lat Święto Trzech Króli jest znowu w kalendarzu zaznaczane na czerwono.
Prawdę powiedziawszy wolałabym, by zamiast 6 stycznia, dniem wolnym był 2 listopad.
Patrzę na problem bardzo pragmatycznie – uniknięto by wtedy tłoków i korków na drogach związanych z wyjazdami na groby, rozłożyłoby to się na dwa dni.

A dlaczego wkleiłam zdjęcia wielbłądów?
Tak jakoś wielbłąd współgra mi z Świętem Trzech Króli.
Wiadomo, że przy narodzinach Jezusa wielbłądów na pewno nie było.
Mogły jednak przybyć do niego kilka dni później wraz z Trzema Królami.
Jeżeli Trzej Królowie przybyli – jak to podają apokryfy – nawet z Persji, to mogli dysponować karawaną złożoną z wielbłądów jednogarbnych czyli dromaderów.
A wielbłądy dwugarbne?
Wielbłądy dwugarbne, czyli baktriany są bardziej masywniejsze niż dromadery.
Mogą nosić większe ciężary (do 400kg, dromadery do 250kg), ale są powolniejsze niż dromadery