Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Kategorie: Wszystkie | Co nas otacza. | Codzienność. | Makro.
RSS
sobota, 17 lutego 2018

Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,
w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.

A jeśli ci się uda
pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę
i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,
to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.

(Autor: Franciszek Jan Klimek)

Jestem, żyję, tych wszystkich, którzy się niepokoili moją nieobecnością w telefonach i mailach przepraszam za moje milczenie i dziękuję za troskę.
To bardzo miłe uczucie, ze ktoś o nas myśli.
Tak się jakoś porobiło, że proza życia wciąga mnie bardziej niż wirtualna rzeczywistość.
Dziwne, ale prawdziwe, ja która przez piętnaście lat nie położyłabym się spać wcześniej nie sprawdziwszy, co dzieje się blogosferze (najpierw w DTS, później na bloxsie), teraz mogę z powodzeniem na ten portal nie zaglądać.
Wiele aspektów się na to złożyło, zebrałam sporą kolekcję nie najlepszych wydarzeń i złych wiadomości.
Jestem osobą, która trudnym sprawom stawia czoła, gorzej, kiedy dzieją się rzeczy, na które zupełnie nie mam wpływu, a które niestety mają duży wpływ na życie moje lub moich bliskich.
Wtedy buzują we mnie emocje jak wstrząśnięta Coca Cola.
Latem można tę energię wyładować na długich spacerach, teraz kiszę się w domu i gdyby nie papierki, stempelki, akwarele, pastele i copiki – czyli tworzenie kratek wielkanocnych, to dla każdej formy żyjącej w naszym domu stanowiłabym poważne zagrożenie;).

Tak, ta moja przygoda z cardmakingiem leczy moją psychikę, niestety, takie ślęczenia nad kartkami wyraźnie daje popalić mojemu kręgosłupowi.
Jednak od przeszło tygodnia  w kąt poszły kartki i czytanie książek  (akurat w czytam „Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej) oraz wszelkie insze
wiadomości i wydarzenia, albowiem na pełen etat i 24h na dobę opiekuję się wnuczką.
Wiktoria złapała w przedszkolu ospę, jej rodzice postanowili na czas choroby odseparować ją od brata, dlatego wnuczka przebywa u nas.
Wiktoria to wyjątkowe dziecko i nawet chora nie jest uciążliwą, a ten jej pobyt u nas jest bardzo fajnym i miłym czasem.

No i jeszcze sprawa bardzo ważna – dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Kota, nie mogę zignorować takiego święta nic o tym w blogu nie wspominając, bo by mi moje koty tego uchybienia nie darowały.
Z Vicią nożna by się jeszcze jakoś dogadać i jej wytłumaczyć, ale Felka się po prostu boję, bo robi się coraz bardziej dziki i agresywny.
I nie tylko w stosunku do Vici, ale do nas też czasem z pazurami stratuje.
Swoim zachowaniem grabi sobie na to, by jak tylko nastanie wiosna, został wywieziony na „letnisko” do mojego brata na wieś.
Tam jest zawsze kilka kotów więc będzie mógł sobie wystawiać na nich swoje pazury (zobaczymy czy sobie na to pozwolą;) oraz swobodnie wychodzić na wolność o czym Felek marzy od zawsze.
Miał rację nasz weterynarz, który mówił od samego początku pobytu kota u nas – „ten kot nie nadaje się do chowu w czterech ścianach, on musi mieć otwartą przestrzeń przed sobą”.

czwartek, 25 stycznia 2018

Nalał dobrego wina i utopił w nim smutki
Zaprosił magię i poezję
Dla jednych zapalił kominek i ukołysał wieczornie
Dla innych zapalił błyskotki i świecidełka
I zaprosił na spacer
Taki żart zrobił sobie wieczór …

To Wilanów i namalowane światłem różne cudeńka.
Zabraliśmy tam przedwczoraj wnuczkę i nie można było wyciągnąć ją stamtąd do domu.
Spektakl trwa  codziennie od godz. 16.00 do 21.00.
W weekendy jest dużo ludzi, natomiast w dni robocze tłoku nie ma i można wszystko dokładnie obejrzeć.
Zdjęcia z labiryntu świetlnego pokażę Wam następnym razem.


Pierwszy miesiąc nowego roku mija całkiem po staremu.
Kiedy opuścił mnie ból nogi i wreszcie mogłam wyrwać się na świat korzystałam z tego ochoczo.
Ciągnęło mnie między ludzi, oraz po prostu trzeba było zrobić zakupy i pozałatwiać sprawy, które wymagały mojej obecności.
Szybko jednak ta moja aktywność mi się znudziła, zamknęłam się w domu, niby nie dzieje się nic, wszystko płynie po staremu, w swoim tempie i w swoim czasie… i niech tak zostanie, przynajmniej do wiosny.

Moja choroba była dobrym odwykiem od Internetu, z czego się cieszę bo jest mi z tym bardzo dobrze.

W między czasie Ślubny rozebrał choinkę, bombki powędrowały do pudełek, ja pochowałam inne ozdoby świąteczne, na parapetach zagościły hiacynty.

Mimo wszystkich pomówień, złorzeczeń i gromów, jak co roku, zagrała nam WOŚP.
Osobiście nie byłam (były wnuczęta z Dziadkiem i OMW), ale w tym roku „mój” bank włączył opcję dzięki której bardzo prosto mogłam (nawet w dwójnasób) wesprzeć Orkiestrę.

Radośnie i wesoło (dzięki szczebiotom i żywotności wnucząt) minęły święta geriatrii.

Zbliża się koniec stycznia.
Mimo, ze moje „chciejstwo” wiosny jest ogromnie, to w cuda nie wierze i wiosny jeszcze nie wyglądam.
Bo przecież jeszcze przed nami luty, a w głowie jeszcze z dzieciństwa mam zakodowane , ze w lutym zima potrafi pokazać swoje prawdziwe oblicze.
Ale w marcu już jawnie pozwolę sobie tęsknić za zwykłą trawą, seledynem pierwszych listków, za fiołkowym zawrotem głowy.
Trzeba jakoś przeżyć ten luty, dobrze, że on taki krótki;).

piątek, 05 stycznia 2018

Styczeń:
Z wód Styksu wypływa,
zmoczony,
parskając zapomnieniem -
Nowy Rok.

Luty:
Lód leży jeszcze nieprzerwany
między nadzieją a zimnem -
jeszcze sobie "ty" nie mówią.

Marzec:
Marznie jeszcze marzenie...
Marzy mróz...
Mży deszcz...

Kwiecień:
I już tylko kwiaty
rzucają cień
na życie...

Maj:
Mój, moja, maj.

Czerwiec:
Czerwone czaroziele
zerwie,
nie wiedząc nic...

Lipiec:
Lipa, miodami pachnąca,
jak piec rozogniona kwiatem.
Deine roten Lippen
möcht ich kussen...

Sierpień:
Nie ścinajcie!
Nie ukrócajcie!
Sierp wyrzućcie wysoko,
niech lśni jak nów w obłokach,
bo cóż po cierpieniu?

Wrzesień:
Wrzosy, babie lato, wrzenie,
ptasie wrzaski w rzęsistym lesie.
Dajcie się babie zabawić!
Wejdź przez sień...

Październik:
Paździerze lecą ze szczęścia...

Listopad:
Bezszelestny upadek wszystkiego.
Bezlistne drzewa,
bezlitosne myśli.

Grudzień:
Nie po różach,
ale po grudzie
idzie najkrótszy dzień
w grób.

(Autor: Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, "Anno Domini")

Sylwester minął mi spokojnie i całkiem nudno, czyli tak jak lubię.
Zjedliśmy ze Ślubnym kolację, każde poszło do swojego pokoju i robiło to, co chciało.
Ja czytałam „Lato leśnych ludzi” Rodziewiczówny (tak, czasem lubię zresetować się jej książkami;), podjadałam bakalie i owoce oraz uspokajałam Felka, który wyraźnie cierpiał, gdy za oknem szalały fajerwerki.
A w tym roku wiwatowanie było wyjątkowo na bogato.
Nawet mi się to podobało, bo nie były to ogłuszające race, tylko kolorowe fajerwerki.
I gdybym nie musiała zajmować się Felkiem, to mogłabym zrobić całkiem udane zdjęcia.
Potem były życzenia i bąbelki, a potem poszłam spać.

W nowy rok weszłam krokiem kulawym i bardzo wolnym, bo noga w dalszym ciągu boli.
Fakt, ze nie jest to rwący ból jaki był przed świętami, ale do normalności jeszcze daleko.

Podsumowania starego roku nie będzie, bo mam z nim trochę na pieńku za to, ze dwa razy sponiewierał mnie strasznym bólem, ale…
Ale z drugiej strony to i tak okazał się łaskawy, bo pobytu w szpitalu mi zaoszczędził.

Na ten Nowy Rok sprecyzowanej wizji nie mam i planów żadnych nie czynię.
Oczywiście mam nadzieję, że pozwoli mi odsapnąć od wizyt u lekarzy, że w rodzinie nic złego się nie wydarzy, że podróż, na którą mam
wielką ochotę dojdzie do skutku.

Przedwczoraj byłam na kolejnej wizycie u lekarza.
Dał mi do wyboru – następna blokada, czy czekamy z tym jeszcze tydzień.
Ponieważ idzie ku lepszemu (bardzo wolno, ale idzie) wybrałam czekanie.
A teraz, jak mnie czasem ból złapie, to sobie w brodę pluję.
Nic to, wytrzymałam nie takie bóle, wytrzymam jeszcze kilka dni.

Dochtor powiedział, ze styczeń przeznaczamy na obserwację, a potem zapada decyzja, albo się na jakiś czas od skalpela wymigam, albo nie.
Widzę, ze dochtor już ostrzy na mnie nóż, bo wypytywał mnie o stan ogólny mojego zdrowia i o wszystkie parametry potrzebne do operacji.
Niech on sobie ten swój nóż ostrzy, ale mnie życie nauczyło, ze w tak ważnych sytuacjach zawsze zasięgam opinii innych lekarzy.
I jak wszyscy mówią jednym głosem, wtedy dopiero jest moja zgoda.
Tak będzie i tym razem, … ale jakiś, na razie bardzo cichy, głosik mi mówi, ze jeszcze tym razem się spod noża wywinę.
Oby!.

poniedziałek, 01 stycznia 2018

Jeżeli spokój zachowasz, choćby go stracili
Ubodzy duchem, ciebie oskarżając;
Jeżeli wierzysz w siebie, gdy inni zwątpili,
Na ich niepewność jednak pozwalając.
Jeżeli czekać zdołasz, nie czując zmęczenia,
Samemu nie kłamiesz, chociaż fałsz panuje,
Lub nienawiścią otoczon, nie dasz jej wstąpienia,
Lecz mędrca świętego pozy nie przyjmujesz.

Jeżeli masz marzenia, nie czyniąc ich panem,
Jeżeli myśląc, celem nie czynisz myślenia,
Jeżeli triumf i porażkę w życiu napotkane
Jednako przyjmujesz oba te złudzenia.
Jeżeli zniesiesz, aby z twoich ust
Dla głupców pułapkę łotrzy tworzyli,
Lub gmach swego życia, co runął w nów,
Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły.

Jeżeli zbierzesz, coś w życiu swym zdobył,
I na jedną kartę wszystko to postawisz,
I przegrasz, i zaczniesz wieść żywot nowy,
A żal po tej stracie nie będzie cię trawić.
Jeżeli zmusisz, choć ich już nie stanie,
Serce, hart ducha, aby ci służyły,
A gdy się wypalisz, Wola twa zostanie
I Wola ta powie ci: "Wstań! Zbierz siły!"

Jeżeli pokory zniszczyć nie zdoła tłumu obecność,
Pychy nie czujesz, z królem rozmawiając,
Jeżeli nie zrani cię wrogów ni przyjaciół niecność,
I ludzi cenisz, żadnego nie wyróżniając.
Jeżeli zdołasz każdą chwilę istnienia
Wypełnić życiem, jakby była wiekiem,
Twoja jest ziemia i wszystkie jej stworzenia
I - mój synu - będziesz prawdziwym człowiekiem!

(Autor: Joseph Rudyard Kipling)

Mamy Nowy Rok 2018.
Każdy ma związane na nim oczekiwania i cele.
Nie ważne czy są to przyziemne oczekiwana, czy wzniosłe cele - życzę Wam, by się one spełniły z nawiązką.
Niech nam dopisuje zdrowie, niech ludzie będą dla siebie ludźmi a słowa, które nas bombardują niech nas nie ranią i .
Nie traćmy pogody ducha i wiary w to, ze może być lepiej i normalniej.
Abyśmy za rok o tej porze mogli powiedzieć – to był dobry i spokojny rok.

niedziela, 31 grudnia 2017

Zbrudziliśmy staroroczne dni
Trzeba oddać je do pralni by
Zmyć zdarzenia które nigdy już nie wrócą
Trzeba obrus na stół biały słać
Rzucić kartę która nie chce brać
Którą czas dni trzystu kilku zgniótł i wymiął
Nowy Rok się przecież zbliża
Nowe niesie kalendarze
Przywitajmy go przed furtką
Resztę czas pokaże

Nowy Rok się przecież zbliża
Tuszem oczy nam rozmaże
Ale wyjdą wszyscy razem
Resztę czas pokaże
Mroźnym styczniem oszołomi nas
Majem popchnie w akacjowy czas
Żółty liść jesieni wepnie w klapę
Starych ludzi wytnie portret z ram
Potem gdzieś wysiądzie w polu sam
Jak pasażer który jeździł rok na gapę

Ktoś się pewnie będzie głośno śmiał
To znów w kącie ktoś zapłacze sam
I marzenia poszybują aż do nieba
W tych marzeniach będzie jedna myśl
Którą trzeba się podzielić dziś
Żeby wreszcie w Polsce było tak jak trzeba

(Autor: Andrzej Sikorowski).

Noc sylwestrową powinniśmy spędzać wesoło, hucznie i głośno
Tak każe tradycja.
Naszym dobrym humorem, wesołością i „szczęśliwością” mamy zasugerować i poniekąd „zmusić” nadchodzący Nowy Rok, by był dla nas taki właśnie – wesoły, szczęśliwy, obfity, by dawał nam warunki moralne i materialne przez cały czas swego trwania.
Naiwne to i mocno naciągane jest, by oczekiwać, że skoro powitało się Nowy Rok wesoło radośnie i na bogato, to On odwdzięczy nam się tym samym przez następne 365 dni.
Ale tradycja – rzecz święta i ma swoją moc.

Skoro tak, więc i ja spędzę tę noc „szczęśliwie po mojemu”, z nadzieją, ze taki będzie dla mnie cały nadchodzący Nowy Rok.

Wam Kochani Moi życzę, byście mieli możliwość pożegnania roku 2017 i przywitania Nowego 2018 Roku według swojego gustu i wyobrażenia.
Niech to będzie sylwestrowa noc skrojona na Waszą miarę.
Przeżyjmy ją (lub prześpijmy;) tak, jak każdy lubi.
A petycje do noworodka 2018 roku, co do tego jaki ma być dla Nas i czym ma Nas obdarzyć będziemy wnosić jutro;).

środa, 27 grudnia 2017

Odeszły te dni objuczone worami
Niespełnionych nadziei
Za oknem na wierzbie
Wiatr unosi nasączone łzami
Rozwieszone ciężkie myśli

Do mojej skrzynki zlatują się
Jeszcze kolorowe karteczki
Nadawcy zaznaczają tak
Coraz słabiej tlące się istnienie.
Przeżyliśmy jeszcze jedno
Święto.
Czy dałam komuś iskierkę
nadziei
W tym chaosie przekazywania
Uczuć ?
(Autor nieznany, znalezione w Internecie).
 

Ponieważ od większości prac przedświątecznych byłam odsunięta, oby się nie nudzić, zrobiłam sobie stroik.
Na listopadowym kiermaszu kupiłam dwie choinki z płyty MDF z myślą, by się tym z Wiktorią pobawić.
Tak wyszło, ze na zabawę z wnuczką nie miałam cierpliwości, ale naszła mnie ochota, by samemu coś z tym zrobić.
Na drzewka nakleiłam trochę gazy i pomazałam to białym gesso.
Na to nakleiłam zaembosingowane na złoto i srebrno gwiazdki i napis.
Szopka i jelonek są wycięte z kartonu wykrojnikiem i kilka sztuk sklejonych razem, by było to bardziej stabilne.
Dużo brokatu, którego w świetle dziennym nie widać, ale wieczorem, przy zapalonych światłach wszystko się ładnie błyszczy.

Święta, jak to święta – od miesiąca siedziały z tyłu głowy i spokoju nie dawały brzęcząc ja uprzykrzona mucha – o prezentach, o sprzątaniu, o zakupach, o gotowaniu, o choince …
A jak już wreszcie nadeszły, to minęły, ani się obejrzałam.
Mimo, że nadal nie jestem w formie i moje życie toczy się na kanapie i na fotelu, to było miło, ciepło, spokojnie.
Choć nie odczuwałam tej sławetnej magii świąt, bo z tego wyrosłam, kiedy dorosły moje dzieci, to Święta były bardzo udane..
Od kiedy do wigilijnego stołu siadają najbliższe osoby, nie muszę się bać, ze będę musiała łagodzić spory jakie wybuchały, jeszcze nie tak dawno temu, na tematy polityczne czy religijne.
Poza tym w tym roku córka czyniła honory gospodyni, ja siedziałam z wnukami i czekaliśmy aż w końcu skończy się kolacja i dobierzemy się do prezentów.
Wnuczęta dorosły do wieku, kiedy jest z nimi bardzo wesoło i nie są już uciążliwe przez wiecznie uważanie na nie, czy coś nie broją.
Chociaż Staś ma jeszcze pomysły, które potrafią podnieść dorosłym ciśnienie.
W Wigilię, kiedy oglądaliśmy swoje prezenty w pewnym momencie Staś zniknął.
Z mieszkania nie wyszedł, w mieszkaniu nie ma zakamarków a dziecka nie ma.
Rodzice szukali go nerwowo, choć do zdenerwowania podstaw nie było.
I szukaliby jeszcze dłużej gdyby nie głosik, który odezwał się zza choinki – mamo, pomóż bo nie mogę wyjść.
Kiedy tam wszedł i jak?
Tylko Vicia może swobodnie wejść za choinkę, Felek musi się za choinkę wciskać;))).
A pierwszy i drugi dzień Świąt byliśmy już ze Ślubnym sami, ten czas minął nam na jedzeniu, czytaniu i spaniu.
No a teraz dwa miesiące spokoju, a na początku marca znowu zacznie mi brzęczeć z tyłu głowy o sprzątaniu, o zakupach, o gotowaniu, o choince…
Wróć, choinkę zastąpi koszyczek ze święconką;).

niedziela, 24 grudnia 2017

"Ktoś miłowany tu przyjdzie, dobre obejmą nas ręce
i będą nasze uśmiechy srebrnym błękitem, dziecięce...
(...) Gwiazdy melodią zaszumią, struny się dźwiękiem rozpędzą.
Będziemy sami dźwiękami i tą błękitną kolędą."
(Autor: Jan Pietrzycki).



 Niech te Święta przyniosą Wam dużo spokoju i szczęścia,
chwili odpoczynku i zadumy, by zrozumieć, co w życiu jest najważniejsze.
Pomyślności dla Was i Waszych rodzin.
Niech Wasz dom wypełni radość i dobra energia.
Spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, Kochani.

piątek, 22 grudnia 2017

W ten czas przedświątecznej gorączki, znoszenia do domu tony zakupów, biegania ze ściereczką i odkurzaczem z obłędem w oczach, sterczenia
godzinami przy płycie kuchennej, robienia góry zapasów na trzydniową ucztę w gronie najbliższych zostaw też trochę czasu tylko dla siebie.
Tego nie zastąpią ci  nawet najdroższe i najmilsze upominki, złożone pod świątecznym drzewkiem.
Chociaż  na chwilę wyjdź z tego tradycyjnego  kołowrotka zakupów, sprzątania, gotowania, pieczeni i pisania spóźnionych życzeń, zabierając tylko
siebie, swoje myśli i swoje najgłębsze pragnienia.
Idź w swoje ulubione miejsce, gdzie nikt Ci nie przeszkodzi.
Tam pozwól dojść do głosu Twojemu wewnętrznemu ja, usłyszysz wtedy swoje myśli i wszystko stanie się prostsze.
Wspomnij swoich najbliższych nieobecnych, uśmiechnij się do Nich tkliwie i serdecznie.
Przecież Oni wolą widzieć Cię szczęśliwą i uśmiechniętą niż zmęczoną i złą na cały świat.
Posłuchaj "Kolędy dla nieobecnych".
Tę kolędę wklejam co roku dla moich nieobecnych Rodziców, krewnych i znajomych.
W tym roku jest też dla pewnego Pana, poznałam Go osobiście, był bardzo dobrym i sympatycznym człowiekiem. 

U lekarza byłam wczoraj, dostałam blokadę.
Dzisiaj rano było całkiem znośnie, bolało tak, ze na pewno nie wyszłabym po zakupy, ale mogłam śmiało krzątać się po mieszkaniu.
Więc się krzątałam.
Ślubny z Wiktorią pojechali na cmentarz dla zwierząt zaświecić światełko naszym nieobecnym zwierzaczkom.
A ja zostałam sama, czułam się nie najgorzej, więc hulaj dusza, piekła nie ma.
Ugotowałam bigos i kapustę z grzybami.
Ugotowałam zupę grzybową i ją zawekowałam.
Do zrobienia jest ubranie choinki i zabranie się za barszcz.
Barszcz zrobię jutro jak będzie córka (dziś kategorycznie zabroniłam jej przyjeżdżać, wszak ma też swój do i swoją Rodzinę).

Jak odpocznę, to ubierzemy choinkę, bo Wiktoria co chwilę mi o tym przypomina;).

ps. chyba trochę przesadziłam z tym krzątaniem, bo boli mnie bardziej, niż rano;(.

wtorek, 19 grudnia 2017

Idę w tłumie przed - świątecznym
popychany przez
natrętne reklamy

strzępy rozmów życzeń
uśmiechy szczere i jedynie
kurtuazyjne
dźwięki dzwonków muzyki
pop i ludowych kolęd
wszystko
wymieszane ze sobą dokładnie
zmiksowane
w sam raz na świąteczną
papkę jako
jedno więcej danie wigilijne

Idę w tłumie a obok
nie oglądając się na nic i na nikogo
idą święta

(Autor: Ryszard Mierzejewski)



Grudzień, to miesiąc szczególny, miesiąc, który mnie urzeka.
Bo piękny to  i magiczny czas, i Święta też wyjątkowe.
Powinien być czasem spokoju i pokoju, czasem pojednania i wybaczania.
Wybaczania najbliższym, znajomym, światu, a przy okazji i sobie tego, co było złe na naszej drodze.
No i grudzień  to czas by uwolnić nasze marzenia, bo jeżeli mają się spełnić to kiedy, jak nie w ten czas, kiedy dzieją się cuda…
Z racji, ze choroba wyłączyła mnie z aktywnego codziennego życia mam czas, by zastanowić się nad powyższymi sprawami i by je sobie przemyśleć.
Przemyślenia te wydały marne owoce.
Czas mnie nie urzeka ani trochę, to jednak można wytłumaczyć, ze jak się czymś urzekać kiedy ból kąsa niemiłosiernie.
Magii Świąt też nie czuję, choć Rodzina bardzo się stara, by przynajmniej otoczka była taka jak co roku.
Wybaczanie to szlachetny i piękny gest, ale bardzo złożony i trudny.
Są sprawy, których nie da się zapomnieć więc jak tu mówić o wybaczaniu.
Marzenia?
Marzeń już nie mam od dawna.
Mam pragnienia i oczekiwania, ale są one w moim zasięgu i to, czy po nie sięgnę zależy tylko ode mnie.
Wyjątek stanowi zdrowie.
Szlachetne zdrowie, o które kiedyś nie dbałam zamęczając się, chcą sprostać oczekiwaniom wszystkich.
Teraz dbam, i jeżeli miałaby sobie czegoś życzyć, to właśnie tego, by mnie tak często nie zawodziło.
Ale tego życzę sobie przez cały rok, a nie tylko w ten przedświąteczny, magiczny czas.

Córka zabrała głos i bezdyskusyjnie wysłała mnie do Kliniki leczącej urazy u sportowców.
Byłam wczoraj, wydaje mi się, ze lekarz sensownie podszedł do sprawy.
Od wczoraj jestem na lekach, przy poruszaniu się ból na razie nie zelżał, natomiast siedzieć mogę spokojnie, nie boli mnie i jest mi wygodnie.
Zobaczymy jak będzie wyglądać noc.

W czwartek po południu zrobią mi blokadę nadtwardówkową, a więc na Święta będę zabezpieczona.
Po świętach rozpatrzy się sprawę, czy rehabilitacja, czy też przygotowanie do operacji., którą zrobiliby mi też w tej klinice.
Za pełną odpłatnością, ale jestem już tak zmęczona bólem, ze wybieram komfort psychiczny i dobre zaplecze medyczne i socjalne a nie pieniądze.
Wszystko okaże się po Świętach, może uniknę operacji, przynajmniej na jakiś czas...

niedziela, 17 grudnia 2017

Ile mnie trudu kosztuje
Dać Ci przeminąć dniu,
Odchodzisz pełen mnie
Nie znając mnie
Powracasz
Ile mnie trudu kosztuje
Zostawić na Twojej piersi
Uchwytną rzeczywistość
Twych nieuchwytnych minut (...).

(Autor: Federico Garcia Lorca- „Pieśń o dniu, który przemija”).


Niedawno pisałam, ze do świąt został miesiąc, a tu już za tydzień będzie Wigilia.
A właściwie już po Wigilii.

Grudzień to dziwny miesiąc, każdy w nim na coś czeka,  czas przyspiesza, Stary Rok pakując tobołki wraca myślą do początku, kiedy witany był strzelającymi korkami szampana, myśli o wiośnie wypełnionej po brzegi fiołkami, konwaliami i bzami, i o letniej wędrówce od Bałtyku po Tatry, jego myśli biegną do jesieni z przepastnymi kuframi kolorów, zapachów i smaków.

Jeszcze tylko zanucę kolędę – marzy Stary Rok, sypnę magią na wieczerzających w Wigilię, wsłucham się w dzwoneczki kolędników … i odejdę przepełniony ciekawością  – jak też mnie będą ludzie  wspominać?

W piątek wieczorem rwa kulszowa kąsała mnie jak wściekły zwierz.
Zadzwoniłam do mojej lekarki, która prowadzi mnie już od dwudziestu lat i spytałam co mam z tym zrobić.
Kazała przyjechać do siebie, akurat blisko mojego domu przyjmowała, miała mnie przyjąć jako ostatniego pacjenta, czyli po 20.00.
Pominę milczeniem jak wyglądało moje dojść do samochodu i wejście do Przychodni.
Nastraszała mnie, ze takiego stanu nie wyleczy się obarczaniem ucisków na nerwy.
Trzeba zlikwidować stan zapalny.

We wtorek wieczorem jestem umówiona z lekarzem, który zajmuje się takimi stanami i prawdopodobnie „załapię” się na zastrzyk nadtwardówkowy.
A na razie nie mogę sobie znaleźć miejsca a najgorsze są noce.
Dzisiaj przenoszę się ze spaniem na inne posłanie, bo moja sofa, dotąd bardzo wygodna, jest teraz dla mnie za twarda i odgniata mi lewy bok na którym śpię (nie ma mowy by położyć się na wznak lub na prawy bok).

PS.
Choinka kupiona, wszystkie okna pomyte, pierogi i uszka kupione w Zapiecku.
Jutro córka ze ślubnym ogarniają zakupy spożywcze, w tym ryby.
Myśli o gotowaniu, smażeniu i pieczeniu na razie wypieram z głowy.
Może po tym zastrzyku będę mogła to zrobić osobiście, a jak nie to … pomyślę o tym jutro…

A tu kartka z pudełkiem.

I druga kartka, taka sama, tylko w kolorze niebieskim.

I kartka z pudełkiem.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 85