Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Blog > Komentarze do wpisu

Kwiat jednej nocy.

"Gdzieś tam na oknie zapomniany...
rośnie kaktus z rzadka podlewany!
Stoi godnie w milczeniu igieł wiankiem otoczony...
cierpi cicho w samotności. Pięknem innych kwiatów odurzony...
Jęknął raz cicho życiem swym marnym na
poły koszmarnym wielce już utrudzony!!!
Muszę wreszcie zakwitnąć, bym został doceniony!!!"
(Autor nieznany, znalezione w sieci)

Zakończyłam cokwartalną wędrówkę po lekarzach i mogłabym myknąć do dzieci na Mazury ale mój organizm odmówił mi tam wizy fundując mi
infekcję pęcherza.
Niby w lekkiej formie ale posiew trzeba zrobić i na wyniki poczekać.
Tak więc, zamiast moczyć sobie nogi w jeziorze Święcajty, moczę się we własnej wannie  i na własnym balkonie gryzą mnie komary warszawskie, a nie mazurskie.

Czytam sobie książkę, którą dostałam w czerwcu na spotkaniu w Gdańsku od bardzo miłej osóbki.
Przyznam się bez bicia, ze czytać zaczęłam z tzw. obowiązku – skoro się książkę dostało, to należy ją przeczytać.
Jest to ksiązka Petera Olivera Loew, „Gdański przewodnik literacki”.
Tak mnie ta ksiązka wciągnęła, ze nawet nie bardzo mi żal, ze plany wyjazdowe na mazury się posypały.
Ksiązka wizualnie jest piękna, czerwono-szara okładka zachęca, by wziąć ją do ręki.
Ale prawdziwa perełka jest w środku.
Tytuł może sugerować, ze jest to przewodnik po literaturze gdańskiej.
Częściowo tak, ale przede wszystkim są to pięknym, literackim  i poetyckim (jest tam bardzo dużo wierszy) językiem opisane trasy, spacery, szlaki turystyczne.
A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc czym dalej zagłębiam się w książkę, tym bardziej chcę tam być i to zobaczyć.
I wymyśliłam, ze jeden przyszłoroczny sanatoryjny turnus w Busku zamienię na turnus w sanatorium w Sopocie.
Przez dziesięć dni będę miała czas, by przynajmniej kilkoma z tych ośmiu tras się przespacerować.
Ale mówię o tym bardzo cicho, żeby znowu nie wyszło tak – ty sobie człowieku planuj, a będzie, jak ma być.

No to zaczynamy nowy tydzień, nie będzie on dla mnie łatwy…ale raz w roku można te perturbacje i zamieszanie jakoś przeżyć;).
To do następnego wpisu, „mordki” Wy moje;)))))
Nie wstydźmy się tych „mordek” i nośmy je z godnością.

poniedziałek, 24 lipca 2017, veanka

Polecane wpisy

  • Na chwilę tu jesteśmy ...

    Ramiona gwiazd obracają się i skrzypią Na rozstaju mlecznych dróg jezuski frasobliwe w kapliczkach odurzone zapachem floksów w kolorze fuksji zapomniały o bożym

  • Czym pachnie jesień?

    Czym pachnie jesień? Grzybami w lesie. A grzyby czym pachną? Wiem: Gorzko. Ziemią i mchem. A ziemia czym pachnie? Igłami sosen. A sosny? Sosny? Wrzosem. A wrzo

  • Jesień przyszła ...

    Melancholia z twarzą skrytą W cieniu słomianego kapelusza Przysiadła na kamiennych schodach. Kolana przykryła spódnicą pomalowaną jesienią. Opaloną dłonią podpa

Komentarze
2017/07/24 14:22:09
hehe tez się moja książką od wymienionej Milej Osóbki delektuje :)
-
2017/07/24 18:26:09
współczuję infekcji, gratuluję fotek. pomysł, aby zamienić Busko na Sopot doskonały. Trójmiasto jest piękne i ciekawe.
-
2017/07/25 10:20:50
Bożena się właśnie połapała dopiero, że naprawdę chodzi po ludziach i im wciska książki - matkojedyno. Straszny nawyk!
Ale za to miała nadzieję, że łykniesz temat, który wybrała dla Ciebie - tak jakoś jej to pasowało do tej Veanki z Bloga. ;)))
A jak sanatorium nie-w-sezonie, to bierz ten Sopot i można garściami spijać cudności. Zewsząd. :)))))))
-
2017/07/25 14:33:08
To jest całkiem dobry pomysł z tym nadmorskim sanatorium (żeby nie mówić plan, oczywiście).
A to paskudna infekcja, że się akuratnie musiała przyplątać,niech idzie precz!
Za to książka niebanalna z tego co piszesz, ja w końcu nie zabrałam tutaj żadnej, ale też i czasu na razie na czytanie brakuje. No chyba,że zacznie lać codziennie, ale wtedy mam plany szydełkowe:)
Ach,cudne kaktusy,miałam ci ja takie i tak pięknie ale krótko kwitły,wzdech.
-
2017/07/26 10:49:58
Taaak, moje ukochane echinopsisy. Uwielbiam ich kwiaty i zapach. Zakwitają zawsze późnym wieczorem i w przypadku 'moich' kwiaty utrzymują się ok. 48-50 godzin.
To nie są kwiaty jednej nocy, tamte inaczej wyglądają.
Moje domowe echinopsisy w tym roku chyba nie będą obficie kwitły, bo zimą miały za ciepło. A i teraz mają trudno, bo na wystawie balkonowej mają za mokro...