Akcja: Nie kradnij zdjęć!
ZAPISANE OKIEM OBIEKTYWU
Blog > Komentarze do wpisu

...gdzie wieki swój ślad zostawiły...

(…) Stare Miasto! znam treść twą, znam twych ulic wnętrza,
Gdzie tłum świątyń i domóstw bezładnie się spiętrza,
Gdzie, jak patrycyusz dumny, choć w odzieniu zmiętem,
Stoją domy »Pod słońcem«, »Pod lwem«, »Pod okrętem«,
Gdzie wieki, rozkochane w gotyckiej strukturze,
Ślad wspaniały na każdym zostawiły murze,
Gdzie oczy nęcą blanki, skarpy i wykusze —
Czas tynów nie rozwalił, tylko wziął im duszę!...(…)

Autor: Artur Oppman, „Stare miasto”).


Udało się załatwić mieszkanie (przypadkiem) całkiem blisko stadionu.
Gdyby nie tory, które oddzielają stadion od posesji w której mieszkałyśmy, to na koncert miałybyśmy jakieś 500 m.
A ponieważ trzeba było przez tory przejść kładką, to musiałyśmy potuptać jakieś 15-20 min.
Ale dotrzeć na umówione miejsce pod golasa z widłami trzeba było już za pomocą taksówki.
Można też było za pomocą komunikacji miejskiej, ale nie chciało nam się rokminiać co gdzie jedzie.
Spotkanie bardzo sympatyczne i udane.
Z Margą już się spotykałyśmy, ale bardzo chciałam poznać Bożenkę.
No i poznałam Bożenkę ze swoimi bardzo miłymi „przyległościami”.
Bożenka, to wiadomo było już wcześniej, czytając jej bloga, ze jest ujmującą i ciepłą osóbką.
Okazało się, że „przyległości” są takie same.
Dzieci wiedzą co to kindersztuba, Karolek to bardzo sympatyczny nastolatek, a Agatka to urocza dziewczynka.
O Stefanie śmiało można napisać, że to inteligentny i sympatyczny gentleman.
I tak to z Margą, jej Miśkiem oraz rodziną Wąsów, w pięknej scenerii nad Motławą spędziliśmy niezapomniany poniedziałkowy wieczór.

We wtorek pospałyśmy z córcią do 11.00, potem poszłyśmy pod stadion na rekonesans i zjeść obiad w restauracji hotelu Arena Expo.
Powrót, mały odpoczynek , założyłyśmy bluzki z emblematem GNR (córka cały czas je przechowuje jak relikwie;))) i ruszyłyśmy na stadion.
Z wejściem nie było problemów (dokładnie czytałam regulamin), ale przy wejści na naszą trybunę pierwszy Zonk!
Bileterzy informują, ze miejsca rezerwowane NIE OBOWIĄZUJĄ i każdy siada gdzie chce.
Mimo to idziemy na nasze miejsca.
Są zajęte przez bardzo głośne towarzystwo, które nawet nie słucha co do nich mówimy.
Wracamy się do bileterów, którzy nie widzą problemu, mamy usiąść gdzi jest wolne.
Kupujemy coś do picia i siadamy na pierwszych wolnych miejscach które nam się napatoczyły.
Kiedy zbliżała się godzina występu Gunsów zaczęło przybywać ludzi szukających swoich miejsc i zaczęły się dziać sceny dantejskie.
Rękoczyny, wysadzanie siłowe, wyzwiska i pyskówki – coś potwornego, tym bardziej, ze akurat na tych trybunach ochrona "zniknęła".
Nas nie wynieśli tylko dlatego, ze "podsiadłyśmy" dwie kobitki, które przyszły bardzo późno i tą burdą były ciężko przestraszone.
Szybko znalazły sobie pojedyncze (niestety dość daleko od siebie) miejsca i było po sprawie.
Po sprawie dla nas, bo ludziska dochodzili swoich praw dalej metodami bynajmniej nie pokojowymi.
I wtedy się okazało, ze na cztery trybuny (te najbliżej sceny) sprzedano również miejsca STOJĄCE.
A gdzie zajmowali miejsca ludzie z takimi biletami?
Ano w PRZEJŚCIACH, co jest wbrew regulaminowi i zasadom BHP.
Gdyby wybuchła jakaś panika, to skutki byłyby gorsze niż 4 czerwca w Turynie na meczu Juwentus –Real.

Częściową „rekompensatą” za te przejścia była w miarę dobra słyszalność na tych trybunach blisko sceny.
To znaczy muzyka i wokal były dość znośne, bo tego co mówił Axl do publiczności nie rozumiał nikt.
Ludzie pytali się jeden drugiego „co on mówi?, co on mówi?”, bo bali się, że przerwał koncert (co się, niestety, Axlowi czasem zdarzało).

Mimo tych wszystkich nieprawidłowości, które zaistniały nie żałuję, ze się zebrałam i na tym koncercie byłam.

niedziela, 25 czerwca 2017, veanka

Polecane wpisy

  • Na chwilę tu jesteśmy ...

    Ramiona gwiazd obracają się i skrzypią Na rozstaju mlecznych dróg jezuski frasobliwe w kapliczkach odurzone zapachem floksów w kolorze fuksji zapomniały o bożym

  • Czym pachnie jesień?

    Czym pachnie jesień? Grzybami w lesie. A grzyby czym pachną? Wiem: Gorzko. Ziemią i mchem. A ziemia czym pachnie? Igłami sosen. A sosny? Sosny? Wrzosem. A wrzo

  • Jesień przyszła ...

    Melancholia z twarzą skrytą W cieniu słomianego kapelusza Przysiadła na kamiennych schodach. Kolana przykryła spódnicą pomalowaną jesienią. Opaloną dłonią podpa

Komentarze
2017/06/26 00:05:49
No to organizatorzy się nie popisali. Dobrze, że z samego koncertu jesteś zadowolona.
-
2017/06/26 10:39:15
cieszę się, że to były dobre chwile! koncert koncertem ale te wartości dodane Bożenka, Marga ech pozazdrościć!
pozdrawiam
-
2017/06/26 12:12:25
Piękny jest Gdańsk, aż miło powspominać, dzięki za zdjęcia. Cieszę sie, że wyprawa była tak udana. Minus dla organizatorów, dobrze, że nic wam się nie stało :)
-
2017/06/26 14:57:20
Czyli plusy dodatnie i ujemne:))))

W Gdańsku byłam 30 lat temu, ale też kojarzy mi się koncertowo,bo w kościele na świetnie wykonanej Mszy H-mol Bacha i na Marillion!
-
2017/06/26 18:19:41
I tyle co do norm europejskich ;)
Gratuluję mimo wszystko udanego koncertu i miłej nowej znajomości :)
-
2017/06/26 20:41:22
Ależ Bożence tutaj namaśliłaś, no ładnie :****
Zdjęcia super! Fajnie tak czyimś okiem te znane kąty zobaczyć - jednak każdy inaczej patrzy, nawet i na to samo :)
Koncert przejdzie do historii w Gda jako klapa organizacyjna w tylu punktach, że ciężko zliczyć. Ale żałować? o co to, to nie ;)
-
2017/06/27 09:16:38
w pierwszych słowach jego listu, byłam pewna, że już w ten wpis i skomentowałam hmmmmb(starość nie radość) ... chyba o koncertach obejrzanych tutaj, w Mniamcach, które zapisały się nieudolnością organizatorów, wpis popełnię, bo w sumie ten wew Gdańsku, do najgorszych nie należał, poza tym, że idąc na na trybunę umierałam że strachu oraz, że na miejscu okazało się, iż niejaki Kita, którego poznałaś też, ma że swoimi harlejowcami miejsce obok naszych ... i tak to w życiu jest zapisane, że się ludzie trzydzieści lat nie widzieli, kupowali bilety w różnych miejscach świata i o różnych porach, po czym mieli miejsca obok siebie :D a wracając do tematu, to bardzo sprawnie zarówno na miejsca się dostaliśmy, jak i opuściliśmy stadion, mnie tylko te basy wkurzały, ale jak sobie wczoraj wrzuciłam CD Gunsów, to po krótkim czasie dodałam tych basów ;))))))))

spotkanie z Tobą i Córą Twoja było fantastyczne i pachnie malizną, bardzo! i trzeba coś z tym zrobić!
a Wąsy wiadomo, jak to Wąsy fajne wszystkie, a do tego nie tylko ich potomstwo jest normalne, a i to od Wąsowych Wąsów, wróciło mi wiarę w istnienie normalnych dzieci ;)))))
-
2017/06/27 15:44:52
podziwiam werwę i młodzieńczy zapał wszystkich Pań, które się na koncert wybrały. mnie szczerze mówiąc już by się nie chciało. no chyba żeby John Lennon zmartwychwstał, wtedy może bym się zmobilizowała...
-
2017/06/28 11:50:22
Veanko, podziwiam, że chciało Ci się jechać na ten koncert.
-
2017/06/28 12:53:25
Nie znoszę takiego bałaganu, jak każdy. No cóż, przykre należy zapomnieć, natomiast gratuluję koncertu. Mocne uderzenie to raczej nie dla mnie, chociaż mam takie odczucia po koncercie w małej sali, bo w teatrze. W dodatku to był rodzimy zespół, na który miałam darmowe bilety.